Archiwa kategorii: wystawy

Michał Zieliński – ślad ciała. Wystawa w Galerii Muzeum S. Staszica w Pile

Zapraszamy na wystawę naszego absolwenta, Michała Zielińskiego.

Wernisaż – muzeum im. S. Staszica w Pile,
21.04.2017 (piątek), godz. 18.00

 

Ślad ciała

Realizacja, którą prezentuję, dotyczy pojęcia autoidentyfikacji. „Skorupa” zdjęta z mego ciała posłużyła mi do wykonania serii czarno-białych naświetleń fotograficznych z motywami wcześniej fotografowanego pejzażu. W efekcie odcisk mojej postaci stał się medium fotograficznym, które poza warstwą obrazową zawiera w sobie ślady ciała. Cienka warstwa obrazu wywołanego w emulsji fotograficznej stała się niczym nowa skóra przylegająca do odlewu mojego ciała. Poprzez pozostawienie wykonanych przeze mnie form w pejzażu, którego fragmentami są one niejako pokryte, scalają się z miejscami, wtapiają się w nie. Naniesiona na „skorupę” czarno-biała warstwa obrazu, sfotografowana w „czarno-białej rzeczywistości”, jest próbą zlania się z przestrzenią, tak jak byśmy byli w niej, nie będąc. Elementem pracy jest realizacja wideo dopełniająca powstałe formy. Przeniesiona w warunki studyjne inscenizacja jest kontynuacją przenikania. Biała postać stojąca na sterylnie białym tle wtapia się w nie. Zapętlona sekwencja filmowa ukazuje mnie jako postać pokrytą warstwą bandażu i gipsu. Jest to dokumentacja doświadczenia, dosłownej interakcji z materią, którą wykorzystuję w moich realizacjach. „Skorupa” jest w tym przypadku formą zamykającą, ograniczającą, zmuszającą do zatrzymania, bezruchu.

https://vimeo.com/139260074

M. Zieliński

Gdańsk, marzec 2017

 

Borys Makary – wystawy we Francji

Serdecznie zapraszamy na dwie wystawy Borysa Makarego w Lille. Projekt „Le factice” zostanie zaprezentowany 1 marca w trakcie festiwalu Art. Up! w Grand Palais. Drugi wernisaż odbędzie się 3 marca w La Maison de la Photographie, gdzie autor pokaże „Connection” oraz „They were”.

 

O projektach:

„Le factice” – Borys Makary w swoim projekcie porusza temat współczesnej kobiety. Zadaje pytanie dotyczące współczesnego wzorca kobiecości, obserwując otaczający nas świat tworzony w głównej mierze przez media i reklamę. Skupiając się głównie na mediach społecznościowych, konfrontuje widza z wszechobecnym, promowanym modelem kreowania swojego alter ego, który wydaje się z góry narzucony. Kobieta – ciało – przedmiot – współczesne postrzeganie kobiecości… Idealne, jak kwiat, sztuczny kwiat. Wiecznie młody, wiecznie piękny…

“They were” – sprowadza się w swojej formie do man-rayowskiego obrazowania rzeczywistości za pomocą negatywów, na których autor ręcznie malował znaki i cyfry symbolizujące charakter postaci przedstawionej na zdjęciu. Punktem wyjścia była numerologia, ukryte symbole, które miały coś powiedzieć o danej osobie, unikając dosłowności. Każda fotografia opowiada historię innej kobiety. Graficzne obrazy, ręcznie malowane przez autora, intrygują i zatrzymują odbiorcę, skłaniając go do analizy złożonych „wzorów” osobowości. Borys Makary pozostawia widzowi liczne niedomówienia oraz swobodę w odczytaniu znaczeń swoich prac.

„Connection” – to fotografie kobiety na tle krajobrazu, utrzymane w estetyce romantycznej. Widoczne jest nawiązanie do malarstwa Caspara Davida Friedricha, z jednoczesnym jego zanegowaniem. Autor chce również zwrócić uwagę na połączenie człowieka z naturą, o którym często zapominamy w dobie wszechotaczającej technologii.

Wystawa naszego wykładowcy, dr hab. Sławomira Decyka „Pole widzenia”

Serdecznie zapraszamy na wystawę dr hab. Sławomira Decyka! Wernisaż odbędzie się w Poznańskim Arsenale w piątek, 9 grudnia o godzinie 18:00.

 

Parę słów od kuratorki wystawy, Bogny Błażewicz:

 

Bogna Błażewicz

Zapisy chwil

Światło pozwala nam widzieć, rozróżniać kolory. Jego brak, zwłaszcza długotrwały, znacząco wpływa na psychikę – tzw. depresję zimową leczy się fototerapią z użyciem specjalnej lampy. W krajach północnych jest to dość powszechny problem, wszak w okolicach bieguna dzień i noc nie następują po sobie w sposób tak dla nas – mieszkańców Środkowo-Wschodniej Europy – oczywisty. Noc polarna trwa wiele miesięcy, podobnie dzień polarny. To zarazem straszne i fascynujące. Dojmujący brak światła, a potem jego nadmiar…

Sławomir Decyk, jako artysta fotograf i co więcej pasjonat solarigrafii (S.D. jest współtwórcą tego terminu), postanowił doświadczyć nieustannego dnia i odwiedzić miejsce na ziemi, gdzie słońce nie chowa się za horyzont. Jak sam to określa – odezwał się w nim „gen odkrywcy”. By zrealizować swój badawczy projekt fotograficzny, ale i poznać niezwykłe światło charakterystyczne dla tego rejonu świata, udał się w swego rodzaju „podróż w nieznane”. Poleciał na archipelag Svalbard – na zimny, wietrzny Spitsbergen, a dokładniej: do miejscowości Longyearbyen… Artysta zapytany po powrocie o specyfikę tego miejsca powiedział, że o jego wyjątkowości stanowi przede wszystkim światło, rzeczywiście niezwykłe. Niektórzy uważają, że jest najpiękniejsze na ziemi. Pozwala ono widzieć ostrzej, wyraźniej, a kolory są w nim bardziej intensywne. Fotografia nie jest w stanie tego w pełni oddać, ale i tak dla artysty fotografa to wymarzone miejsce do pracy i przeprowadzania na poły naukowych badań, bo granice między sztuką a nauką w tej kwestii są mocno zatarte. Zwłaszcza że fotografia ze swej natury ma aspekt badawczy…

Wystawa Pole widzenia jest podsumowaniem projektu, którego celem było „uzyskanie trwałego zapisu pozornej wędrówki Słońca przy wykorzystaniu metody bezpośredniego i ciągłego zapisu w czasie występowania zjawiska dnia polarnego…” (cytat pochodzi z wniosku o stypendium badawcze). Brzmi niezachęcająco i technicznie, ale efekt projektu jest zaskakująco… tak, nie bójmy się tego słowa: piękny. Powstały bowiem solarigrafie wielkiej urody, wielobarwne(!), tajemnicze i przykuwające uwagę. Sławomir Decyk skonstruował specjalny semisferyczny aparat, a właściwie kilka aparatów, które rozmieścił w różnych punktach wyspy. Rejestrowały one pozorny ruch Słońca, zapisywały zagadkowe linie i plamy świetlne będące czymś w rodzaju ścieżek słonecznych promieni, które na negatywach tworzyły niezwykłe, kolorowe obrazy. Choć zabrzmi to górnolotnie: są to rzeczywiście obrazy malowane światłem. Rok wcześniej artysta przeprowadził solarigraficzny eksperyment w miejscu o wiele bardziej swojskim – w polskich Górach Izerskich. Tam zamiast semisferycznych aparatów, umieścił 20 prymitywnych kamer w formie puszek z otworkami. Poruszały się one pod wpływem wiatru, więc światło wpadało do ich wnętrza w dość przypadkowy sposób. I tak powstawał świetlny zapis na negatywach. Z 20 pozostawionych na drzewie puszek ocalało 17. Część uzyskanych w ten sposób obrazów/fotografii również zaprezentowana jest na wystawie. Zarówno Góry Izerskie, jak i Svalbard przyniosły opowieść o czasie, a nie o miejscach. Jak mówi autor: „solarigrafia zapisuje chwile”. Stąd powstałe obrazy nie są pocztówkowymi pejzażami odległych względem siebie rejonów świata, lecz stanowiąc swoistą narrację przebiegającą w określonym czasie, wpisują się w pewnym sensie w szerokie pojęcie historii światła. Autor wystawy Pole widzenia porusza też inną kwestię – względności kategorii centrum. Zawsze gdy patrzymy, zdaje nam się, że jesteśmy w centrum, jednak „centra” są różne i wiele jest perspektyw, z których można oglądać świat. Przestrzeń na Spitsbergenie jest przytłaczająco rozległa, bo w tamtejszych warunkach bardzo daleko można sięgać wzrokiem. Tytułowe pole widzenia ma wymiar zarówno metaforyczny, jak i techniczny. W solarigrafiach z Longyearbyen dzięki użyciu semisferycznych, ale nieruchomych kamer pojęcie to odnosi się do ciągłego czasu, a w pracach z Gór Izerskich rozhuśtane na wietrze aparaty przekazały sumę zarejestrowanych „spojrzeń”. Powstało wiele solarigrafii i wiele pytań – np. dlaczego obrazy zarejestrowane w pejzażu Spitsbergenu są tak barwne? Poznawanie świata – poza tym, że dostarcza satysfakcji i bywa źródłem rozmaitych przyjemności –mnoży pytania i uczy pokory. Może nawet jest to największa wartość płynąca z poznawania. Uprzytamnia nam ono, jak bardzo się mylimy, budując intelektualne konstrukcje, bo tymczasem świat i tak jest inny, niż nam się wydaje… I dowiadujemy się, że ponad wszelką wątpliwość nie jesteśmy w centrum, bo „centrów” jest wiele. I nawet dzień i noc to pojęcia względne…

plakat_B1