Paulina Mirowska

CARO*

Marokańskie dziewczynki karmione są tłustym kozim mlekiem i zmuszane do pochłaniania ponad 16 tysięcy kalorii dziennie. Otyłość jest w tamtym rejonie ideałem urody, a rozstępy seksownym elementem kobiecego ciała. Kultura Zachodu cierpi na odwrotną przypadłość, widząc ideał w anorektycznie wychudzonym ciele. Niezbędne są oczywiście odpowiednie atrybuty – piersi powiększone za pomocą skalpela czy gładka skóra po serii zabiegów kosmetycznych. Niezależnie od wymogów jakie narzuca kultura, ciało jest podmiotem, który wchłania te kulturowe kody, podporządkowuje się im, uprzedmiotawia się, aby tylko sprostać narzuconym standardom. Jest obszarem ciągłej walki pomiędzy tym co najbardziej intymne i osobiste, a światem zewnętrznym, który żąda dopasowania. Niedostosowanie ciała to wykluczenie. Obcość. Samotność. Kultura wymaga, a ciało jest polem na którym jej działania odciskają największe piętno. Często nieodwracalne i bezwstydnie widoczne. A jednak, pomimo tego, że stykamy się z ciałem na co dzień, rzadko pochylamy się nad nim z głębszą refleksją. Może powinniśmy robić to częściej.

Agata Kozłowska

*(łac) ciało, mięso